top of page

Czy istnieje jeszcze seksualne tabu? Oczywiście, że tak. Rozpracowaliśmy seks chemicznie, fizycznie, psychologicznie, hetero- i homoseksualnie, wydawałoby się, że został obnażony, rozpoznany do ostatniego dreszczu megaorgazmu, że nie istnieje już zagadnienie, którego nie poruszyliśmy, zahamowanie, którego nie obgadaliśmy, i trudności, którym nie stawiliśmy czoła. A jednak... W całej tej powszechnej wiedzy brakuje istotnej cząstki seksualnego życia ogromnej grupy ludzi. Cała sprawa jest od lat ukrywana, powiedziałabym nawet, że wypierana z publicznej świadomości - i przez tych, którzy patrzą i nie widzą, i przez samych zainteresowanych. Skrzętnie ukrywamy fakt, że w życiu seksualnym wielu ludzi istotną rolę gra coś, czego rozmiary mogą być różne, coś przylegającego do ciała, coś ciepłego, włochatego, przybierającego formę kłębuszka albo walca, coś, co z przyjemnością posługuje się językiem i wykazuje szczególną czujność na każdy ruch w obrębie łóżka. Chodzi oczywiście o psa.


List pana Włodka jest naprawdę dramatyczny. Czuje się w nim gorycz i ból niespełnienia. Jak rozumiem, jestem jego adresatką z powodu tego, że pies odgrywa w moim życiu dużą rolę i mam odwagę o tym mówić. Pan Włodek miał szczęście poznać cudowną kobietę po przejściach i został przez nią zaproszony na kolację. Był pewny, że trafił na zalążek trwałego związku z kobietą, która pociąga go fizycznie. Pan Włodek nie miał nic przeciwko pieskowi, który przywitał go w drzwiach, ani przeciwko opowieściom o tym, że piesek ma telepatyczne zdolności i czuje, co ktoś pomyśli. Pan Włodek zadrżał dopiero wtedy, gdy przy herbacie piesek przyjrzał się obojgu i podreptał pod drzwi sypialni. Kiedy pani otworzyła mu pokój, pan Włodek zobaczył, jak pies wskakuje na łóżko i zachęcająco tarza się na materacu. W tej sytuacji pan Włodek nie zdecydował się nawet na całowanie. Wyszedł i cierpi. Nigdy w życiu nie miał psa.


Pana cierpienie, panie Włodku, jest poważne i nikt tego nie podważa. Dramat pierwszego zbliżenia kochanków, z których jedno jest właścicielem łóżka i psa, jest dramatem na miarę Szekspira. Podejmę się próby uświadomienia pana w tej seksualnie drażliwej sprawie. Najważniejsze, żeby pan nie miał złudzeń. Przy pierwszym zbliżeniu pies się dołączy. Będzie albo skakał na plecy, albo po całym łóżku, albo zacznie tarzać się obok was, wycierając grzbiet o poduszkę, co jest u psa wyrazem największego szczęścia. Tak będzie, jeśli oczywiście pies pana zaakceptuje.


Są, panie Włodku, psy, które ustalają porządek wchodzenia do łóżka. Najpierw pani, potem on, a na końcu pan, i to raczej z brzegu.

Pies układa się w nogach wielu małżeństw, często zmieniając miejsce - a to pomiędzy państwem, a to obok jednego z nich. Przeciągając się, wypiera go na sam brzeg łóżka, a czasem na podłogę.


Pies czyni pościel włochatą i przesiąkniętą psem. Są, panie Włodku, różne psy. Niektóre bronią właścicielki. Pies kładzie się obronnie obok pani, warczy i szczerzy kły. Wtedy wyjściem na ogół jest drugie łóżko i rezygnacja z pożycia. Taka jest, panie Włodku, tajemnica alkowy wielu małżeństw.


Są różne techniki seksualne. Niektóre małżeństwa próbują to robić tak, żeby nie zbudzić psa, a więc prawie bez ruchu. Nawiasem mówiąc, seks bez ruchu jest bardzo wysoko notowany jako gatunek sztuki. Tutaj jednak mówimy o seksie, w którym partnerzy skupieni są głównie na tym, żeby kołdra leżała jakby nigdy nic, nie budząc zaciekawienia psa.


Seks jest zakończony swoistą ulgą, że udało się przechytrzyć zwierzę. Panie Włodku, gdybym prowadziła w "Obcasach" rubrykę dobrych rad, tobym radziła odbyć z partnerką szczerą rozmowę, wezwać psychologa od psów itd. Ale nie prowadzę takiej rubryki i moja rada jest taka: niech pan się nie waha. Niech pan do nich dołączy. Tak wielu ludzi nie ma się do kogo przytulić, a pan ma aż dwie istoty. Jeśli pan dołączy, znajdzie się pan w uroczej mniejszości, która jak każda mniejszość ma wielką siłę. Nikt nas nie zrozumie tak, jak my rozumiemy siebie nawzajem. My, których chemia seksualna miesza się z zapachem psich łap. Nie opieraj się. Dołącz. Ci, których seks gwałtownie zszedł na psy, nigdy nie zostawią cię samego.

Zapach trójkąta

WYSOKIE OBCASY nr 3 dodatek do Gazety Wyborczej nr 14, wydanie waw z dnia 17/01/2009 FELIETON, str. 6
bottom of page