top of page

Ludzie! Ludzie! Co ja robię! Kalafiory po pięć gorszy sprzedaję - tak wołał handlarz ze starych opowiadań rodzinnych. Wołał jeszcze: - Ludzie, chodźcie wariata zobaczyć! Kalafiory po pięć groszy sprzedaję!


Gdyby dzisiaj pracował w reklamie, zarobiłby na takich pomysłach z pewnością więcej niż na kalafiorach.


Ludzie! Ludzie, co ja robię! Ja się zajmuję problemem odrabiania lekcji przez uczniów! Chcecie zobaczyć kogoś, kto sam, z nieprzymuszonej woli robi sobie wrogów z poważnej części społeczeństwa? A ponieważ, zaczynając ten tekst, nie mam pojęcia, do jakich wniosków dojdę, nie wiem, czy moi wrogowie to przyszłość narodu, czy ci, którzy decydują o wykształceniu przyszłości narodu. Tak źle i tak niedobrze.


Co to są lekcje domowe? To jest ugruntowanie materiału i sprawdzian zdobytej wiedzy. Inaczej mówiąc, sprawdzenie, czy to, co zostało powiedziane na lekcji, dotarło i da się zastosować w praktyce. I to jest w porządku. Każdy człowiek, który usłyszał coś ciekawego, powinien to przemyśleć na swój sposób. Chodzi tylko o to, że dorosły człowiek ma do wyboru, co chce przemyśleć. Jeśli tego samego dnia usłyszy, że kalafiory są po dziesięć, że ukradziono Picassa, że w Gwatemali ukazały się dinozaury, że wynaleziono nowe więźby dachowe, a pierwiastek z dwóch jest nieaktualny, może ugruntować sobie wiedzę na wybrany temat. W przeciwnym wypadku oszaleje.


Dziecko wraca z całym zestawem tematów do przemyślenia. I to nie jest w porządku.

Już słyszę najprostszy argument świata: "Zawsze tak było! I popatrz na mnie. Czy coś jest ze mną nie tak?". Patrzę. Jesteś nerwowy, masz anoreksję, depresję, lordozę, bezsenność, ADHD, czytasz bez zrozumienia, brak ci empatii, boisz się związków, a kiedy zapada cisza, włączasz cokolwiek, żeby ją zagłuszyć. Więc nie mów mi, że dzięki trzymaniu się tego, co było, wyrosłeś na ludzi. Najwyraźniej jesteśmy inni. Nowi. Czy to jest wynik ewolucji, fal od komórek, czy efektu cieplarnianego, nasze zmysły są inne niż kilkanaście lat temu i naprawdę wszystko trzeba przenicować.


Wracając do lekcji domowych. Jeśli są one "sprawdzianem" zrozumienia tego, co na lekcjach, to właściwie kto jest sprawdzany? Nauczyciel, jak sama nazwa wskazuje, jest od "nauczenia". Więc jeśli w domu ktoś nie umie, to znaczy, że nie został nauczony. Mnie się to wydaje logiczne. Może więc należy zadawać do domu, ile się da, z jedną tylko małą zmianą. Stopnie pod pracą domową - z podpisem i uwagami - uczniowie stawiają nauczycielom. Z całym należnym szacunkiem, oczywiście. Podaję kilka wzorów:

  1. "Proszę uprzejmie zwrócić uwagę na to, że wynik mojego zadania nie zgadza się z podanym na końcu książki. Oznacza to, że nieskuteczne było tłumaczenie rozwiązywania tego typu zadań. Wierzę głęboko, że w przyszłości wyniki nauczania będą pomyślne".

  2. "Zwracam uwagę, że moja praca jest pobieżna, a co więcej, ma cechy plagiatu. Ten karygodny fakt jest spowodowany brakiem uwagi na lekcji. Proszę o zastosowanie środków umożliwiających mi autentyczne zainteresowanie tematem".

  3. "Ze zdziwieniem odnotowuję, że ostatnie lekcje dają coraz gorsze rezultaty, czego dowodem niech będzie powyższa praca. Jest ona pod każdym względem poniżej poziomu, którego oczekiwałbym (-łabym) od wyników lekcji p. prof. Proszę to potraktować jako wyraz mojego zaangażowania i najlepszej woli".

  4. "Z żalem stwierdzam, że geneza sochy dwupolicowej, przeniesienie idei rylca rosochatego z sochy łopatkowej na radło dwurękojeźdźcowe typu podlasko-poleskiego wewnątrzrylcowe nie skupiła mojej uwagi do tego stopnia, żebym mógł (mogła) temat ten ująć w tabelki. Mam nadzieję, że ta uwaga nie wpłynie na samopoczucie pana prof. jako pedagoga i będzie tylko stopniem w rozwoju dalszej współpracy".

  5. "Z góry przepraszam za ostrość mojej wypowiedzi, ale sytuacja jest alarmująca. Ta pusta kartka oznacza brak pracy domowej z powodów wymagających gruntownej zmiany w podejściu do nauki. Otóż mając do wyboru wypracowanie na temat >>Rola słońca w powieściach Sienkiewicza<< i grę komputerową >>Śmiertelne łapy<

Uwagi pod pracą domową

WYSOKIE OBCASY nr 3 dodatek do Gazety Wyborczej nr 16, wydanie waw z dnia 19/01/2008 FELIETON, str. 10
bottom of page