top of page

Liczba listów, które dostaję na skrzynkę strony poświęconej ADHD dorosłych, mimo że wisi ona nieodnawiana od miesięcy, świadczy o tym, że sprawa jest poważniejsza, niż się wydaje, i wymaga kolejnego podsumowania. Najpierw parę słów o tym, dlaczego moja strona wisi i milczy. Istnieje cała podziemna lub raczej podwirtualna sieć mojej strony, gdzie poza ekranem prowadzimy korespondencję - ja i ci, którzy mają problem bądź nie mają problemu z deficytem uwagi. Dlaczego nie zapominam o tym, a zapominam o stronie? Dlaczego robię to samo, tyle że niespektakularnie? Nie wiem. Deficyt uwagi jest tajemniczy i rządzi się własnymi prawami. Ponieważ pytania powtarzają się ciągle, postanowiłam omówić je tutaj, bo pewnie pytających jest więcej, a jeszcze więcej "wątpiących". Pytanie pierwsze:


- Czy coś takiego w ogóle istnieje? Czy nie jest to natura ludzkiego umysłu, który przeżywa okresy burz i odpływów, czy po prostu nie mają tego wszyscy?


Moje przeświadczenie jest takie: chodzi tylko o tych, którzy z tego powodu przeżywają dramat i próbują z tym walczyć. Deficyt uwagi staje się problemem, jeśli jest odczuwalną przeszkodą w normalnym życiu.


Niedawno widziałam wywiad z kobietą, która powiedziała:


Mam wybitnego męża, moje zadanie jest takie, żeby mu pomóc w codzienności, z którą nie daje sobie rady.


W tym wypadku "deficyt uwagi" mógł się rozwinąć jako "wybitność". Tak mogłoby być z wieloma ludźmi, którzy żyją od "pustki" do "iluminacji", ale nie jest. Żyją z poczuciem potencjału, który nie ma ujścia. I walczą z tym. Tylko o nich chodzi.


- Czy to jest znak czasu? Czy deficyt uwagi ma jakiś związek z komórkami przy uchu, komputerami i wszystkim, co nas zakłóca?


Moim zdaniem nie. Marzyciele, roztargnieni uznani za leniwych, bałaganiarzy, wiecznie spóźniających się istnieli zawsze i prawdopodobnie zakończyli życie z poczuciem winy bądź niespełnienia.


- Czy nie jest to przykrywka dla lenistwa i bałaganiarstwa?


To pytanie powtarza się najczęściej i zadają je zwykle ludzie, w których otoczeniu żyje ktoś, kto powołuje się na "deficyt". Jak odróżnić symulantów "deficytu uwagi" od ludzi z tą dysfunkcją? To nie jest trudne.


Człowiek leniwy to taki, który czuje się świetnie, kiedy nic nie robi. Leżąc godzinami w łóżku, snując się po domu albo pstrykając pilotem, jest szczęśliwy. Stan nicnierobienia, stan letargu jest dla niego stanem naturalnym. Natomiast ludzie z deficytem uwagi są tytanami pracy. Nawet jeśli błądzą w kółko ulicami miasta, ich głowa pracuje jak maszyna. Myśli o dokonaniach, początki czynów, projekty, telefony, spotkania - cały czas w stanie gotowości, sto spraw naraz. Często nie śpią z prawdziwego przemęczenia.


Bałaganiarz. To ktoś, komu nie chce się podnieść skarpetki z podłogi, kto ciska w kąt kłębek ubrań, a szklanka z dwudniową herbatą stoi na stole i przywiera do spodka. Bałaganiarzowi jest z tym dobrze. Chodzi po podłodze usianej gazetami jak po własnym lesie i w takiej aurze czuje się na właściwym miejscu. Człowiek z dekoncentracją nie znosi bałaganu. Chaos, jaki powstaje wokół niego, często tworzy się w trakcie nieustannych porządków. Kiedy skarpetka spada na podłogę, przychodzi mu myśl o odmrożeniu lodówki, a kiedy ją otwiera, staje mu w oczach piwnica, w której są pamiątki po dziadku.


- Czy tego nie można po prostu opanować?


Można. Każdy może to opanować oprócz ludzi z deficytem uwagi. Wśród moim rozmówców są ludzie, którzy co roku tracą pracę i pieniądze z powodu niedopełnienia formalności, nietypowych zachowań, z powodu powtarzania błędów, które niszczą im życie, a jednak oni za każdym razem powtarzają to samo.


- Czy istnieją skuteczne lekarstwa?


Tak. Istnieją, są modyfikowane i coraz doskonalsze. Po zażyciu takiego lekarstwa odczuwa się w głowie coś w rodzaju pompki - mózg rośnie jak nadmuchana opona. Ustaje wirówka myśli. Wzrasta zdolność do koncentracji. Można spokojnie wypełnić PIT i pójść na pocztę. I jeszcze jedna zaleta lekarstwa. Napisałam kiedyś felieton o tym, że w niedzielę ptaki fruwają wolniej. Po zażyciu odpowiedniego leku widzę wyraźnie, że ptactwo oraz wszelka przyroda ożywiona porusza się w tym samym tempie niezależnie od dni tygodnia.


Robiąc nareszcie porządki, usunęłam też z półki tomik wierszy Wisławy Szymborskiej, w której znajduje się absurdalny wiersz pt. "Rozmowa z kamieniem". Mam nadzieję, że ktoś uświadomi naszą noblistkę, że kamienie nie posiadają narządu słuchu.

Powtórka z koncentracji

WYSOKIE OBCASY nr 15 dodatek do Gazety Wyborczej nr 87, wydanie waw z dnia 12/04/2008 FELIETON, str. 8
bottom of page