Podobno człowiek wtedy jest na granicy normy psychicznej, kiedy zaczyna mu się wydawać, że nic wokół niego nie jest normalne. Jestem tuż przy tej granicy. "Pani w przedszkolu powiedziała, że szkło robi się z piasku. Nikt się nie śmiał. My wiemy, że pani tak musi mówić". To małe sprawozdanie z przedszkola cytuję często, może nawet do znudzenia, jako rewelacyjny skrót tego, co niosła ze sobą "komuna".
Tak zaczynał się mój felieton pt. "A` la". Po kilku dniach dostałam kilka listów, łagodnie mówiąc, przykrych. Napastliwość listów jest wliczona w koszta publikowania czegokolwiek i nie chodzi o to, żeby się wyżalać, lecz raczej właśnie o to, żeby się spierać. Odkąd oskarżono mnie o "elitaryzm" w związku z tym, że zacytowałam Barańczaka, każdą napaść przyjmę spokojnie i bez zdziwienia. Tu jednak chodzi o coś więcej niż o przyjemność dręczenia. Oto jeden z listów, jakie dostałam po felietonie "A` la".
"Moja uwaga dotyczy felietonu pani J. Szczepkowskiej w >>WO<< z dn. 29.11.2008. Pisze Pani: >>Pani w przedszkolu powiedziała, że szkło robi się z piasku...<<. Droga pani Joanno, pragnę Panią ustrzec przed dalszą kompromitacją Pani >>złotych<< myśli, które wywodzi Pani z przekonania (od czasów dziecinnych), że pani przedszkolanka oszukiwała dzieci, mówiąc, że szkło robi się z piasku. Sugeruje Pani, że przedszkolanki świadomie ogłupiały dzieci w nikczemny sposób, podając dzieciom nieprawdziwe informacje. No cóż, do tej tezy przykład ze szkłem jest nietrafiony. Otóż informuję Panią, że to jest prawda - szkło robi się właśnie z PIASKU KWARCOWEGO, który jest podstawowym składnikiem do produkcji (przeciętny absolwent szkoły średniej powinien o tym wiedzieć). Nigdy nie było mi po drodze z >>komuną<<. Jednak w tym swoim uproszczonym widzeniu świata jest Pani dziecinna, zaślepiona fanatyzmem - przez to mało wiarygodna. Ale taka Pani po prostu jest. Pozdrawiam, Leszek z Koszalina".
Ja też pozdrawiam i mam dla Pana dobrą wiadomość. Powoli wymiękam.
Po tym liście stałam się zdecydowanie bardziej dziecinna, krótko mówiąc, głupsza od wszystkich przedszkolaków i ich przedszkolanek, od szkła i piasku kwarcowego. Bo przecież to nie był jeden list. Dostałam nawet wzory chemiczne i opis technologii przerabiania piasku na szkło. Porady, żeby nie zajmować się sprawami, na których się nie znam, jak na przykład produkcja szkła. List od nauczycielki, która poświęciła całą lekcję wyprostowywaniu tego, co napisałam, w obawie, że jej uczniowie przeczytają. Możliwa jest nawet wycieczka do huty szkła.
Tak. Szkło robi się z piasku i nigdy nie było inaczej. Otóż w tej anegdocie chodzi o to, że pani przedszkolanka podała dzieciom informację prawdziwą, chociaż dziwną, i dzieci uznały to za informację nieprawdziwą podaną odgórnie przez władze przedszkolanki. Czy ja się jasno tłumaczę?
Jeszcze kilka lat temu anegdota ta była zabawna dla wszystkich, którzy jej wysłuchali - dla pisarzy i tramwajarzy, dla przedszkolanek i profesorów uniwersytetu. Nieuchwytny surrealizm zawarty w tym opowiadaniu był łapany z łatwością i kwitowany śmiechem. Co i kiedy się stało...? Tak. Ja bym chciała znać konkretną datę albo jakiś techniczny istotny powód, dla którego to przestało być jasne.
Plątanina fal w atmosferze? Telefony komórkowe? Hamburgery? Komputery? Czy można by to zbadać?
Czy już widoczna jest na jakichś wykresach ewolucja w stronę gorszego postrzegania na poziomie abstrakcyjnym? Czy światowe laboratoria coś wiedzą? Bo może po prostu naprawdę rozwijamy się w inną stronę. A jeśli dzieje się coś takiego, to co właściwie robić? Cytować dalej anegdotę o szkle z przeświadczeniem, że większość, czyli ci, którzy rozumieją, po prostu nie piszą listów? Czy cytować z odnośnikami wyjaśniającymi, jak poezję w podręcznikach szkolnych? Czy w ogóle nie cytować? Czy cytować z poczuciem misji jako męczennik od spraw niepojętych? Co robić? Pomóżcie, dobrzy ludzie, póki jeszcze tli wam się iskierka humoru, póki jeszcze nie stąpamy po piasku ze szkła.
PS Piasku ze szła nie ma na plażach. Chodzi tylko o to, że generalnie wszystko się zmienia.