top of page

Napisałeś do mnie wstrząsający list. Przepraszam, jeśli cię urażę, ale jak na samobójcę to normalne. Wszystkie listy samobójców są wstrząsające siłą rzeczy. A więc masz 17 lat i chcesz z tym skończyć, bo czujesz się Nikim (nie rozumiesz, co czytasz, nie umiesz zapamiętać najprostszych zdań, nie możesz się skupić, więc nic z ciebie nie będzie), a jednocześnie czujesz się Kimś, i to bardziej od innych, tylko wiesz, że nikt tego w tobie nie widzi i nie zobaczy. Walka Nikogo z Kimś toczy się od rana do rana i jesteś tym wykończony. Napięcie nie do zniesienia. "I niech mi nikt nie mówi, że wystarczy zmienić myślenie - ja to wiem i czuję, że sobie nie poradzę. Moje przeczucie jest silniejsze od waszych gadek. Ale w to i tak nikt nie uwierzy".


Ja wierzę. Nie istnieje prawdziwsza prawda od przeczucia. Żadna joga ani kursy terapeutyczne nie zatrą przeczucia. To jest ziarno prawdy. A więc masz rację. Po prostu sobie nie poradzisz. Walka Kogoś z Nikim będzie tylko narastała - raz zwycięży jeden, raz drugi - będziesz się porywał na rzeczy, które cię przerosną, wkrótce staniesz się pośmiewiskiem, a jednocześnie obiektem zazdrości. Zresztą ty przecież nie znajdziesz żadnej pracy, skoro nie możesz się skupić na kilku zdaniach. Będziesz się wałęsał po ulicach, aż skonasz z głodu, więc to wszystko na jedno wychodzi. Dlatego masz zamiar skoczyć z okna. Jak rozumiem, skoro jednak piszesz list, to może liczysz na radę lub pomoc. Proszę bardzo, oto moja rada. Zrób to. Naprawdę. Skocz z okna. Nie ma nic lepszego od skoku z okna. Mówię ci to z czystym sumieniem Ja. Twoja siostra. Samobójczyni. Tak, ja też kiedyś skoczyłam z okna. I co? Wiadomo co. Rozbiłam się o bruk i nie żyję. Popełniłam samobójstwo, skacząc z okna swojego mieszkania.


Miałam wtedy 16 lat. W moim pokoju pachniało obiadem, który robiła mama, w kuchni stukały garnki, słyszałam szum wody w łazience - to mój tata mył ręce przed jedzeniem. Siedziałam na krześle przodem do okna, za mną kręciła się mała chrypiąca płyta Beatlesów - "Yesterday", o ile pamiętam. Moje przeczucie nie spadło z zewnątrz - było czymś w rodzaju wewnętrznej fotografii - jakiegoś światła, obrazu przyszłości. Zawsze będę samotna. Nie dam sobie rady z codziennością. Jestem Nikim, ale mam siłę i wyobraźnię. Nie będę umiała jej użyć do końca. Będę obiektem plotek i zazdrości. Będę bezradna wobec ludzi. Wykończą mnie własne emocje.


Chyba nic już nie myślałam, kiedy podeszłam spokojnie do okna i otworzyłam je. Gramolenie się na parapet było trochę niezręczne, ale już potem, kiedy stałam w oknie, kiedy patrzyłam z góry na ulicę, poczułam spokój i siłę. Całe napięcie odeszło. Wiedziałam, że to, co chcę zrobić, ma głęboki sens i jest jedynym wyjściem. Pamiętam nawet gołębia, który chodził po chodniku. Podeszłam bliżej krawędzi, a moją ostatnią myślą przed skokiem było to, czy gołąb zdąży uciec, kiedy spadnę. Wtedy mama zawołała mnie na obiad. Miałam już jedną nogę na zewnątrz i gdyby ktoś z przechodniów podniósł głowę, pewnie by krzyknął. Stałam tak jeszcze kilka sekund, cofnięcie nogi nie było łatwe. Ciężar ciała już był po tamtej stronie.


Siedziałam przy stole, przyglądając się rodzicom. Jedli zupę jakby nigdy nic. Nie wiedzieli, że właściwie nie żyję i nigdy się nie dowiedzieli. Nikt zresztą tego nie zauważył... Tak więc, bracie samobójco, ja nie żyję od 16. roku życia. Przeżyłeś mnie o rok. A skoro nie żyję, mogę wszystko - mogę się ośmieszyć, pokazać słabość i siłę, przyjąć kary i nagrody, mogę powiedzieć, co myślę, mogę robić rzeczy, których bym nigdy w życiu nie zrobiła. A co z moim Wielkim Przeczuciem? Sprawdziło się co do każdego szczegółu. Nie patrz na zdjęcie. Jestem bardzo smutnym człowiekiem jak każdy samobójca. Ale też jako samobójczyni zrobiłam wiele rzeczy, na które nie odważyłabym się za życia. Wiele rzeczy, z których jestem dumna, czego i tobie życzę...


Skacz, a potem rób, co chcesz.


Żegnaj.


JOANNA SZCZEPKOWSKA

Drogi samobójco!

WYSOKIE OBCASY nr 9 dodatek do Gazety Wyborczej nr 54, wydanie waw z dnia 04/03/2006 FELIETON, str. 10
bottom of page