08 lobby kwadrat„ …Polskim teatrem rądzi homoseksualne lobby” - Nigdy i nigdzie nie napisałam takiego zdania. Ciekawych odsyłam do artykułu „ Homo dzieciństwo”, od którego zaczęła się cala historia. Najpierw jednak trzeba przeczytać dwa teksty, które go poprzedziły. Pierwszy to będzie fragment obszernego wywiadu jakiego udzielił aktor Grzegorz Małecki na temat współczesnego teatru. Porusza w nim wiele wątków, jest w tym wywiadzie taki fragment:

- Grzegorz Malecki - Teraz najważniejszą osobą w teatrze jest dramaturg, czyli osoba, która przychodzi na próbę z reżyserem i zajmuje się skreślaniem tekstu oryginalnego i dopisywaniem własnego.
- Robert Mazurek - Kto by tam ufał Czechowowi...
- Na pewno nie dramaturg, który wpada zwykle z całą świtą. I tak na małej scenie jest: reżyser, choreograf, ktoś od świateł, dwie dziewczynki, które piszą o reżyserze pracę magisterską, delegaci "Krytyki Politycznej" i koniecznie para gejów, którzy nie wiadomo, czym się zajmują, ale dobrze, żeby byli...
- Jak się pracuje z taką pielgrzymką?
- Stoisz na scenie, oni wszyscy się na ciebie gapią i czegoś od ciebie chcą. A przy tym odszedł już zwyczaj, by ci ludzie się przedstawiali. Zresztą jestem chyba ostatnim, który się przedstawia imieniem i nazwiskiem. „

Potem w Przekroju ukazał się felieton  Macieja Nowaka:

Szczęściem pederasta

Gdy w Rzeczypospolitej czytam wywiad z cudownym aktorem Grzegorzem Małeckim, oburzonym, że współczesny teatr opanowały pedały to zastanawiam się, gdzieś się Panie Grzegorzu przez te lata chował? Ze świetnej teatralnej rodziny Pan przecież pochodzi! W pełni rozumiem zaskoczenie i oburzenie Prezydenta Lecha Wałęsy, który życie spędził w sferach stoczniowo-rządowych, gdzie do takich uchybień towarzyskich nikt się łatwo nie przyznaje. Ale w teatrze?! Już Aleksander Bardini mawiał, że odkąd na scenie i w kulisach władzę przejęły pedały to Żydzi nie mają tam co robić. Bardini nie żyje prawie ćwierć wieku, spostrzeżenie to poczynił na długo przed śmiercią, więc nietradycyjna seksualność rządzi w teatrze dobrych kilka dziesiątków lat. A pewnie dużo, dużo więcej. Zresztą, nie wszyscy artyści na to narzekali. W 1891 roku Gabriela Zapolska pisała do Stefana Laurysiewicza z Paryża, gdzie zatrudniła się w jednym z teatrów, jako aktorka: ,,Dyrektor teatru jest bardzo dobry i szczęściem pederasta, więc daje mi pokój, a tylko chce mnie dobrze postawić na nogi''.

Grzegorz Małecki dał się ponieść emocjom i myślowemu frazesowi. Ale to nie dziwne, bo frazes i błazeństwo rządzi środowiskiem teatralnym od wieków. Opowiadają o nim Weronika Szczawińska i Agnieszka Jakimiak w "Artystach prowincjonalnych", zrealizowanych w Teatrze Powszechnym w Łodzi. Inspiracją dla spektaklu jest film Agnieszki Holland, ale czy dobrze rozumiecie przesunięcie semantyczne, dokonane przez realizatorki? Holland w 1978 roku nakręciła "Aktorów prowincjonalnych", my w 2013 oglądamy prowincjonalnych artystów. Bo przecież nie tylko o aktorusów chodzi, lecz całą teatralną branżę na łódzkiej scenie reprezentowaną przez Aktorkę (Aleksandra Listwan), Aktora (Jakub Kotyński), Reżysera (Piotr Wawer jr) i Krytyka (Arkadiusz Wójcik).

W rozpędzonych, jak rozklekotana landara, pobrzmiewających Wyspiańskim i Gombrowiczem frazach Agnieszki Jakimiak z radością odnajduję banały i liczmany naszej teatralnej debaty. Reżyser: ,,- Zawsze chciałem, żeby było blisko życia i od życia jak najdalej. Zawsze chciałem, żeby było zgodnie z prawdą i niezgodnie z prawdopodobieństwem. Zawsze chciałem, żeby było najrealniej, ale nie realistycznie. Zawsze chciałem, żeby było odpowiednio, ale nieodpowiedzialnie''. Aktorka: ,,- Czy dobrze mi się tu wygląda?''. Aktor: ,,- Sam wiem, co i jak powiem, sam wiem, gdzie się tu usadowię, sam się potrafię umieścić, sam siebie osadzę w treści. Wiem sam, jak ja to wszystko zagram, nikt mnie po kątach rozsadzał nie będzie, nikt mi paluchem wytykał kierunku, nikt mi nie będzie dyktował warunków. Skoro jestem myślący, wiedzący i odgrywający, nie będę na scenie błądzący''. I w końcu Krytyk: ,,- Czy napięcie nie opadnie? Czy będzie to spektakl dramatyczny, z dramatycznymi rolami, dramatycznym przebiegiem i dramatycznym finałem? Czy będzie w nim litość, czy będzie w nim trwoga, czy wyjdę z teatru wstrząśnięty i oczyszczony?''.

Mnie najbardziej bawią komunały recenzenckie, bo odkąd w pierwszej połowie XIX wieku Wojciech Majcherek założył Towarzystwo Iksów ciągle stawiamy teatrowi te same zarzuty i szulerujemy tymi samymi zgranymi kartami. Od 200 lat polscy aktorzy czytają, że ich ze sceny nie słychać, że nie umieją nosić stylowo dawnych kostiumów, że wypowiadają pospolite słowa i treści, nie przystające sztuce wysokiej, jaką jest teatr. Że nie porywają i że bulwersują, że gorszą i nie doprowadzają do catharsis. Czy catharsis w ogóle dotyka kogokolwiek poza recenzentami i Gienią Wątróbkową, która - jak mawia jej małżonek - lubi się w teatrze spłakać? Ho, ho, przy awanturze, jaka wybuchła w 1924, gdy aktorka Mila Kamińska pokazała się, jak ją pan Bóg stworzył w spektaklu "Żywy Budda", dzisiejsze narzekania na mokre przedstawienia to zaiste mała bania. A może generalnie teatr na tym właśnie polega, że nawet w swych rzekomo najwyższych przejawach jest błazeński i tandetny, awanturujący się i gorszący? A jednocześnie piekielnie skuteczny, jako ogniskowa społecznych emocji.

Maciej Nowak
Przekrój nr 10/ 11.03.12
12-03-2013

Potem na portalu e- teatr ukazał się tekst Grzegorza Maleckiego do Macieja Nowaka

Panie Macieju Drogi,

Ze zdumieniem przeczytałem pański felieton dla Przekroju p.t. "Szczęściem pederasta". Dobrze przecież Pan wie, że w moim wywiadzie dla Roberta Mazurka nie ma cienia niechęci do środowiska gejowskiego. Nie wiem gdzie Pan wyczytał, że jestem oburzony, że, cytuję Pana: "współczesny teatr opanowały pedały". To bardzo daleko idące nadużycie. I trzeba mieć naprawdę złą wolę, żeby w ten sposób zmanipulować moje słowa. W ogóle nie uważam, że współczesny teatr ktoś opanował, a jeżeli coś mnie w nim wkurza to jest to tandeta. Opublikował Pan, Panie Macieju felieton w ogólnopolskim tygodniku i zestawił Pan moje nazwisko z nazwiskiem Lecha Wałęsy, którego ostatnie wypowiedzi na temat homoseksualistów uważam za arcyskandaliczne. Użył Pan bardzo mocnych słów. Wyrwał Pan z kontekstu jeden wyraz, zastąpił go mocniejszym synonimem, następnie stworzył Pan zdanie, którego nigdy nie powiedziałem po czym bezpardonowo się Pan z tym zdaniem rozprawił. Panie Macieju, tak działają tabloidy. Zażartowałem sobie z pewnego modnego trendu, który panuje wśród części reżyserów. Zażartowałem z faktu, że niekiedy reżyserzy aby ukryć swoją niekompetencję chowają się za całą świtą różnych, niezwiązanych z teatrem osób, a czytanie niektórych pism i posiadanie znajomego "z branży" jest trendy i artystom dodaje splendoru. No i dobra, niech dodaje. Mam w nosie co kto czyta i co robi po nocach, bo w teatrze chciałbym, żeby reżyser był po prostu przygotowany. A często nie jest. I temu poświęcony był fragment, do którego się Pan odniósł. Myślę, że sam skonałby Pan ze śmiechu gdyby zobaczył Pan jak czasem wyglądają próby.

Grzegorz Małecki

P.S. Co ciekawe, pański felieton przeczytałem w garderobie kilka minut po spektaklu "W mrocznym mrocznym domu" w reż. Grażyny Kani, w którym gram człowieka o dużych przeżyciach homoseksualnych. W zeszłym miesiącu, jak Pan pamięta, zapraszałem Pana na to przedstawienie osobiście. I w dalszym ciągu zaproszenie podtrzymuję.

Spodziewałem się, że wywiad dla Rzeczpospolitej może wywołać dużo komentarzy, ale przyznam szczerze, że pański felieton wprawił mnie w osłupienie.
Nie chcę więcej komentować mojego wywiadu. Ale Pan, Panie Macieju, wywołał mnie do odpowiedzi.
Z wyrazami szacunku
GM

Materiał nadesłany 16-03-2013


Potem Grzegorz Malecki dotknięty i przerażony obwołaniem go homofobem poprosił mnie o przyjrzenie się całej sprawie i jakiś komentarz. Poniżej fragment z pozwu jaki potem wytoczyłam TVN opisujący te zdarzenia

„Na początku marca 2013 l' zostałam zaproszona do programu „TVP Kultura” stacji TVP, gdzie przed rozpoczęciem emisji, aktor Grzegorz Małecki zwierzył mi się z poczucia niesprawiedliwej oceny ze strony Macieja Nowaka - autora felietonu pt. „Szczęściem pederasta”, zamieszczonego w Przekroju. Felieton był reakcją na wywiad, jakiego aktor Grzegorz Małecki udzielił w piśmie Rzeczpospolita pt. „Na scenie musi być mokro i czerwono”. W tym wywiadzie ocenił w sposób żartobliwy klimat współczesnego teatru w Polsce, mówiąc między innymi: „dobrze, jeśli w czasie prób na widowni siedzi dwóch gejów”. Maciej Nowak w swoim felietonie skrytykował takie postrzeganie środowiska Grzegorz Małecki w rozmowie ze mną był bardzo przejęty rozprzestrzeniającym się szybko ocenom, które wyniknęły z felietonu Macieja Nowaka. Mówił, że jest posądzany o homofobię, że ma poczucie nagonki i prosił mnie o przyjrzenie się obu tekstom, których jeszcze nie znałam. W programie, do którego zostaliśmy oboje zaproszeni, ten temat miał być poruszony przez prowadzącą dziennikarkę, ale zabrakło czasu. Po skończonym nagraniu Grzegorz Małecki jeszcze raz poprosił mnie o wnikliwe przyjrzenie się tej sprawie, a ja miałam wrażenie, że jest zawiedziony tym, że nie mógł publicznie odnieść się do komentarzy na swój temat Wyszłam, więc ze studio przekonana, że jego prośba związana jest z nadzieją na komentarz z mojej strony. Wielokrotnie odnosiłam się do wielu środowiskowych problemów w przestrzeni publicznej, dlatego jego prośbę zrozrnniałam jako jedną, z jakimi się spotykam. Po powrocie przeczytałam oba teksty i liczne komentarze intemautów. Tekst Macieja Nowaka bardzo mnie zbulwersował i przekonał, że autor nadużył przestrzeni felietonu dla przekłamania intencji Grzegorza Małeckiego, działając zdecydowanie na jego szkodę. Ponieważ Maciej Nowak używał w tekście argumentu, że Grzegorz Małecki jest synem aktorki i powinien znać środowisko homoseksualne, więc jako córka aktora tym bardziej poczułam się w prawie odpowiedzieć na ten felieton. Uznając, że sprawa jest środowiskowa, nie chciałam robić szeroko zakrojonej dyskusji, nie opisałam jej w swoim stałym felietonie w „Wysokich Obcasach”, ale wysłałam odpowiedź na portal e- teatr, gdzie często zdarza mi się w ten sposób reagować na problemy związane z teatrem. W tekście zatytułowanym „Homo dzieciństwo” opowiedziałam o swoich dobrych kontaktach ze środowiskiem ludzi homoseksualnych, w których towarzystwie spędziłam dzieciństwo. Pragnę zaznaczyć, że wielokrotnie pisałam teksty dotyczące ludzi homoseksualnych, zwłaszcza młodych, działałam na rzecz istnienia miejsc, gdzie kultura tych środowisk może znaleźć swój wyraz, oczywiście w ramach prawa i nienaruszania dobra publicznego. „


 A to mój tekst:

Homo dzieciństwo
Piszę ten tekst nie jako aktorka i koleżanka Grzegorza Maleckiego, ale jako osoba, która tak jak on, urodziła się i wychowała się w środowisku aktorskim. To przecież dziwi najbardziej Macieja Nowaka i to napiętnował w swoim felietonie w Przekroju. Dziwi go, jak ktoś, kto z pewnością od dzieciństwa ocierał się o środowiska homoseksualne może mieć cokolwiek przeciwko ich obecności w teatrze. Nie widzę powodu komentowania stopnia bezsensu takiej interpretacji wywiadu z Grzegorzem Małeckim. To już on sam zrobił w odpowiedzi na tym forum. Chcę jednak dodać kilka słów od siebie o teatralnym dzieciństwie.
Już od pierwszych miesięcy małżeństwa moich rodziców pojawiał się u nich kolega mojego ojca jeszcze ze studenckich czasów. Kazio nie żyje już, ale na pewno nic by nie miał przeciw ujawnieniu jego preferencji, bo tez ich nigdy nie ukrywał. Odkąd sięga moja pamięć, przychodził do nas albo z jakimś ukochanym albo z tragedią po stracie ukochanego, albo szczęśliwy, bo zakochany.
Do mojego dziadka Jana Parandowskiego bardzo często przychodził Jerzy Zawieyski z "żoną", czyli ze Stanisławem Trębaczkiewiczem. W określeniu "żona" nie było żadnego prześmiestwa, tak mogli o sobie swobodnie mówić w domu moich dziadków. Nie wiem czy słyszałam w dzieciństwie tyle westchnień miłosnych ile w czasie moich wakacji w Oborach wydawał Jerzy Andrzejewski w stosunku do młodego aktora. Przez wiele lat spędzałam dziecięce wakacje w mazurskiej Tardzie, gdzie letnie domki należały do Teatru Narodowego i do Teatru Wielkiego. Tancerze nie kryli swojej romantycznej natury, a obraz dwóch kochanków na dachu domu wczasowego o wschodzie słońca towarzyszy mi do dziś. Miałam dwanaście lat, kiedy dowiedziałam się, że pary homoseksualne nie są ogólnie akceptowane. Raczej trudno uznać mnie za homofobkę. I dlatego właśnie nie daję gejom taryfy ulgowej. Jak wszyscy dzielą się na zdolnych i niezdolnych, na uczciwych , na spryciarzy i na ofiary sprytu. Otóż spryciarze z gejowskich środowisk znakomicie żonglują dziś słowem "tolerancja". I to jest nowość w ich wielowiekowej obecności w sztuce. Spryciarze zręcznie wykorzystują fakt, ze świadomość i tolerancja jest w naszym kraju w powijakach. W imię pracy nad świadomością społeczną są w stanie każdy głos krytyczny nazwać homofobią. To czysta manipulacja i przede wszystkim blokowanie prawdziwej, rzetelnej dyskusji. Wprowadzanie na widownię rozszeptanych amatorów jest niedopuszczalne dla normalnego aktora, który chce się rozwijać w swoim zawodzie jak z pewnością to jest w przypadku Grzegorza Małeckiego. Geje chcą być widoczni, jako zbiorowość i widoczni są. I jeśli zachowują się irytująco, to to irytuje.
W felietonie w Przekroju, Maciej Nowak pisze o Zapolskiej, która się cieszy, że gej jest dyrektorem, bo jej nie zaczepia. Bardzo to urocze i poczciwe. Sadzę jednak, że gdyby Zapolska żyła w dzisiejszym teatrze, jej obserwacje szłyby dużo dalej. Nie tylko w Watykanie jest homoseksualny lobbing. I nie tylko kler należy za to ścigać. Gazeta, do której pisuję felietony bardzo chętnie i pilnie zamieszcza fakty świadczące o lobbingach homoseksualnych wśród kleru. Spróbuj jednak napisać tekst o takim lobbingu w teatrze. Ja spróbowałam. Tekst został zatrzymany i określony, jako donos. Ja zostałam nazwana szmatą. Otóż, jeśli mamy szczerze rozmawiać o prawach gejów do normalnego życia, to zachowujmy się jak w normalnym kraju i dajmy prawo do oceniania gejów też. Dyktat środowisk homoseksualnych musi się spotykać z odporem tak jak pary gejowskie muszą się doczekać praw małżeńskich.
I nie trzeba sprawdzać nikogo pod względem preferencji seksualnych, żeby ten dyktat widzieć. Na zebraniu w Teatrze Dramatycznym wybitny homoseksualny reżyser powiedział do mnie - "Będziesz coraz bardziej martwa i coraz bardziej niepotrzebna". Wierzę mocno, że to się uda bo ja dzieciństwo spędziłam wśród innych, mniej sprawczych gejów. Nie uda się jednak odebrać ostrości widzenia, ani gejom praw do traktowania ich równorzędnie. Test Macieja Nowaka jest po prostu durną manipulacją, bez względu na to jak wielkim jest on „pederastą”.

Joanna Szczepkowska
Materiał nadesłany 22-03-2013


Teraz fragmenty książki „ Wygrasz jak przegrasz”  opisujący dalszy bieg zdarzeń

Zawsze zaczynam dzień od kawy i telewizji. Kiedyś chodziłam po gazetę, ale zrobiłam się wygodna i naciskam pilota, żeby dowiedzieć się co tam na świecie, dopiero potem idę po świeżą bułkę i po prasę. Tego dnia też zalałam kawę gorącą wodą i jednocześnie otworzyłam telewizor na porannych wiadomościach TVN 24. Stałam tyłem do ekranu, kiedy doleciały mnie słowa mniej więcej takie:
-Joanna Szczepkowska twierdzi, że polskim teatrem rządzi lobby gejowskie.
Odwróciłam się błyskawicznie i zobaczyłam podobne słowa na pasku informacyjnym.
. Jako drugą wiadomość podano sytuację na wojnie w Korei. Nie wiem które geny są za to odpowiedzialne, ale jakoś nigdy nie mogę sobie skojarzyć siebie prawdziwej, ze sobą publiczną. Joanna Szczepkowska na informacyjnym pasku, nie jest tą Joanną, która pije kawę. Jednak niesamowite to było. Jakieś wojenne werble ktoś wyjął z szafy. Kto? Dlaczego? Kim ja jestem właściwie, że moje słowa, przekręcone słowa , są podane do wiadomości całej Polsce?
„To po prostu minie „- pomyślałam, choć cały czas nie mogłam uwierzyć, że ktoś to aż tak rozrobił. Kto?
Od tego momentu moje nazwisko istniało na wszystkich forach.
„ Joanna Szczepkowska wzywa do walki z gejowskim lobby”.
Jedni mnie wychwalają za odwagę, inni potępiają , jeszcze inni uznają za wariatkę. Na facebooku znajduję wpis Tomka Raczka. Pisze, że mimo wszystko nadal mnie będzie lubił i przypomina, ze niedawno wydał moją książkę „ bo chciałem pomóc Joannie, bo takim jestem gejem”. Czytam to, czytam wpisy pod spodem, pełnie nienawiści do mnie .


Dzwonią do mnie z „Kropki nad I”, z pytaniem czy przyjdę rozmawiać z Moniką Olejnik. Iść? Po co? Może jednak trzeba iść po to, żeby powstrzymać pomówienia o szaleństwo, o niepozbierane myśli. Zgodziłam się pójść. Czy słusznie? Olejnik zadawała mi pytania, na które starałam się odpowiadać, ale to przecież nie były takie pytania, które ja zadawałam sobie, czy czytelnikowi mojego tekstu. Ona jednak uparcie traktowała mnie jak osobę, która nagle postanowiła ruszyć na teatralne środowisko gejowskie. Najwyraźniej nie przeczytała wywiadu z Małeckim. Więc odpowiadałam na te pytania tłumacząc, że jeśli środowiska gejowskie chcą mieć równe prawa, to muszą też czuć się równi wobec krytyki.
Kiedy program się skończył, ktoś w studio powiedział: pracy to już Pani nie dostanie
- chyba, ze na prawicy- dodała Olejnik.
Zaraz…myślę sobie- to jak to jest…Według Olejnik niesprawiedliwie poruszyłam sprawę grupy, która jest prześladowana, słaba, bezradna. To dlaczego sama przyznaje, ze wszelka krytyka tej grupy spowoduje u mnie brak pracy? To kto tu jest prześladowany….?
Wieczorem pakując kosmetyki do teatru, też otworzyłam telewizor. Właśnie wkładałam płaszcz, kiedy na ekranie ukazało się moje zdjęcie a dziennikarz powiedział
-. „Joanna Szczepkowska powiedziała, ze istnieje takie lobby gejowskie – ona co prawda do teatru się ogranicza – które różne naciski powoduje, czegoś się domaga… Nagle podnoszą się głosy…Trochę to tak jak z Żydami było w pewnym okresie, ze oni sami są winni holokaustu.”
Usiadłam na krześle w tym płaszczu i nie mogłam się ruszyć. Minęło kilka dni od chwili kiedy kliknęłam na e- teatr tekst pt. „Homo dzieciństwo”. W ciągu kilku dni, moje nazwisko publicznie połączono ze zbrodnią Holokaustu.


A to niektóre artykuły i komentarze:

 Biedroń: "Słowa Szczepkowskiej jak antysemicka retoryka. Ja się boję"

2013-03-29 10:05 
Robert Biedroń 

Robertowi Biedroniowi słowa Joanny Szczepkowskiej przypominają mu, retorykę antysemicką z czasów 20-lecia międzywojennego. Poseł podkreślił, że jest jedynym jawnym homoseksualistą w Sejmie, i nie ma mowy o żadnym "homolobby".

Niestety, w przypadku Żydów znaleziono "rozwiązanie". Ja się boję do czego doprowadzi ta retoryka „


 Gej zajął miejsce Żyda – wywiad z prof. Marianną Pogorzelską

To jest niepokojące, bo świadczy o tym, co w dyskusji o dyskryminacji nazywa się judaizacją geja. Nietolerancja wokół osób homoseksualnych przebiega w podobny sposób, jak kiedyś antysemityzm. Dziś już nie bardzo można powiedzieć, że Żyd to ten, który jest winny wszystkiemu, więc jego miejsce zajmuje gej. Ale Szczepkowską akurat o brak tolerancji trudno posądzić. Podkreśla zresztą, że wychowywała się w środowisku, w którym byli geje, że zna się od lat z homoseksualnymi parami...

-Ale Szczepkowską akurat o brak tolerancji trudno posądzić. Podkreśla zresztą, że wychowywała się w środowisku, w którym byli geje, że zna się od lat z homoseksualnymi parami...

- I to też jest znów bardzo charakterystyczne. Antysemita też nigdy nie powie, że jest antysemitą. Powie, że przeciwko Żydom nic nie ma, że ma znajomych wśród żydowskiej społeczności, ale powie też, że nie chce, by Żydzi się wtrącali i spiskowali.

"Gej zajął miejsce Żyda"
Rozmawiała Anita Dmitruczuk
Gazeta Wyborcza - Opole nr 75, 29-03-2013


 Takie i temu podobne artykuły ukazały się w związku z poniższym tekstem,. Zostawiam to bez komentarza To inne artykuły jeśli ktoś chce się zapoznać z tematem bliżej można znaleźć na e-tearze

Homolobby i Homofobia (Monika Olejnik)

Straszna homoprawda (Aneta Kyzioł)

Pierwsza homofobka III RP (Mariusz Cieślik)

Joanna Szczepkowska do Jacka Poniedziałka

Zasmucająca dyskusja (Rozmawiała Partycja Wanat, opr. mwi)

Ratunku, geje nas biją! (Kinga Dunin)

Warszawa. Sprostowanie Joanny Szczepkowskiej (Joanna Szczepkowska)

Geje trzęsą teatrem? (Michał Gąsior)

Szczepkowska, opamiętaj się! (Jacek Poniedziałek)

List otwarty Grzegorza Małeckiego do Macieja Nowaka

Szczęściem pederasta (Maciej Nowak)

Mówi Małecki, pisze Majcherek (Wojciech Majcherek)

Mokro i czerwono (Witold Mrozek)

Na scenie ma być mokro i czerwono (Robert Mazurek)


Fragment pozwu do TVN

Odpowiedź na pozew” str.14

Joanna Szczepkowska powiedziała, ze istnieje takie lobby gejowskie – ona co prawda do teatru się ogranicza – które różne naciski powoduje, czegoś się domaga 9…0 Nagle podnoszą się głosy…Trochę to tak jak z Żydami było w pewnym okresie, ze oni sami są winni holokaustu. Więc być może geje też są tutaj sami sobie winni, że ich ludzie nie lubią”

Ta wypowiedź przywołująca ofiary holokaustu, powielana potem w jeszcze drastyczniejszej formie, jest szczególnym naruszeniem mojej osobistej godności. Po pierwsze nigdzie w moim Tekście nie ma sugestii o tym, że nie lubię homoseksualistów, jest sugestia więzi z nimi od dzieciństwa, nie można więc na podstawie Tekstu  zaliczać mnie  do ludzi „ nie lubiących gejów”. Po za tym, a raczej po pierwsze, między określeniem „ nie lubią” a masową zbrodnią,  jest zasadnicza różnica, którą dziennikarz prowadzący publicystyczny program , wpływający na opinię publiczną, z całą pewnością rozumie . Budzenie tego rodzaju skojarzeń, jest drastyczną manipulacją, o wiele bardziej dynamiczną, niż skojarzenie mojej wypowiedzi z wypowiedzią Lecha Wałęsy. Pozwana powołuje się w tym wypadku na siłę skojarzeń. Jaką więc siłę skojarzeń może spowodować porównanie moich słów do działań zbrodniczych?  Nie ma najmniejszego związku pomiędzy określeniem” Żydzi są winni holokaustu”, a uwagą na temat granic krytyki środowisk gejowskich.  Nawet gdybyśmy przyjęli nieprawdziwą wersję, że podjęłam temat lobbowania środowisk gejowskich i to było głównym tematem mojego Tekstu, to i tak budzenie skojarzenia z holokaustem wykracza poza granicę wszelkiej etyki dziennikarskiej. Nie ma też żadnego powodu do stwierdzenia, że jak pisze Pozwana: „ludzie nie lubią gejów” i sytuacja jakiejkolwiek krytyki, może doprowadzić do masowych ataków zagrażających życiu.  Powołuję się tutaj na program „ Kultura Głupcze” w TVP  z –o 2 12 2012, gdzie w rozmowie przedstawicieli środowisk gejowskich padły jednoznaczne opinie o nieporównywalnie lepszej sytuacji ludzi homoseksualnych, niż kiedyś. Nie ma więc powodu żeby sytuację uznać za jakkolwiek alarmującą.


Ukazał się też reportaż TVN – 24 pt. „ Spór o gejowskie lobby”

Poniżej fragment pozwu

TVN 24 wyemitował reportaż pt. „Spór o gejowskie lobby”, teraz dostępny w Internecie. Reportaż zaczyna się słowami:

,,(Joanna Szczepkowska .. wiedziała, że takimi słowami wywoła burzę i wywołała”.

Zdanie to sugeruje, że moją intencją była publiczna debata na temat „gejowskiego lobby” bądź zwrócenie uwagi na swoją osobę „Burzę” wywołała TVN, dynamizując nieproporcjonalnie do intencji moją wypowiedź. Zapraszana do kolejnych programów w tej stacji jak np. „Kropka nad I” odpowiadałam na pytania, które wyjęte z kontekstu zostały użyte w ww. reportażu. Moja obecność w tych programach nie była moją inicjatywą, a jedynie przyjęciem zaproszenia .W moim postepowaniu dotyczącym tej sprawy, nie było żadnych symptomów chęci szokowania, nawoływania do akcji lub wychodzenia przed szereg w sprawie gejowskiego lobby. Twierdziłam tylko i twierdzę nadal, że polskie społeczeństwo jest gotowe na to, żeby swobodnie komentować postępowanie środowisk homoseksualnych. Blokowanie wypowiedzi choćby żartobliwych przez umieszczanie się na pozycji uciśnionej mniejszości, uważam za emocjonalny szantaż. Tylko to było treścią i intencją moich publicznych wypowiedzi, a w żadnym wypadku nie było nią wywołanie szerokiej publicznej debaty. Została ona sprowokowana przez dziennikarzy TVN.

Dalej w ww. reportażu:

„Aktorka Joanna Szczepkowska zaskoczyła w poniedziałkowej „Kropce nad I” mówiąc, że w jej branży lepiej być gejem, bo to oni dostają teraz rolę”.

Nigdy i nigdzie nie powiedziałam takich słów.

.Mimo moich tłumaczeń na antenie TVN i TVN 24, przedstawiono słowa nigdy nieużyte przeze mnie, jako cytat mojej wypowiedzi.

Dalej w komentarzu ww. reportażu:

„Szczepkowska, mocno skonfliktowana z pewnym reżyserem-gejem, twierdzi, że jeśli ktoś nie jest gejem, to nie gra w spektaklach.”

Nigdy i nigdzie nie powiedziałam: „jeśli ktoś nie jest gejem to nie gra w spektaklach”. Byłaby to wypowiedź absurdalna, ponieważ w spektaklach grają też kobiety, a ja sama nie zawsze orientuję się, kto z moich kolegów, z którymi gram jest gejem, a kto nie. „Lobby” nie jest tożsame z zagarnianiem rynku pracy. Jest tożsame z działaniem opiniotwórczym. Wypowiedź Grzegorza Małeckiego, która zapoczątkowała cały proces dyskusji, dotyczyła gejów na widowni, a nie na scenie. Słowa, „jeśli ktoś nie jest gejem to nie gra w spektaklach” zostały kłamliwie użyte, jako cytat mojej wypowiedzi.

Dalej w ww. reportażu:

„W teatrach jest mobbing, wszechmocne i wszechobecne lobby- tak twierdzi aktorka”

W żadnym z moich tekstów ani wypowiedzi nie użyłam słów „wszechmocne i wszechobecne lobby homoseksualne” w stosunku do sytuacji w teatrze. Podkreślałam zawsze, że jako prezes ZASP, w sytuacjach mobbingowych w środowisku, starałam się pomóc w drastycznych sprawach dotyczących osób heteroseksualnych. Nie mogłam  więc mówić o „wszechmocnym” lobby homoseksualnym, bo według  moich przekonań „moc mobbingu” jest po obu stronach. Taki komentarz drastyczne przekłamuje moje poglądy i intencje wypowiedzi.

Dalej w ww., reportażu:

„Na aktorkę - za te słowa - spadają gromy. Że przesadziła; że szuka mitycznego lobby; że wini innych za własne niepowodzenia.”

TVN 24 nie podaje źródła ani nazwisk osób, które mówią o moich niepowodzeniach. Komentarz ma  zasugerować widzom taki stan rzeczy. Sugeruje a przez to sprowadza powód moich wypowiedzi do osobistych frustracji i złej sytuacji zawodowej, nie równoważąc komentarza informacjami o moich dokonaniach. Sugerowanie opinii publicznej, że mogę wywołać tak drażliwy temat z niskich osobistych pobudek, narusza moje poczucie godności i naraża na wyjątkowo niesprawiedliwe oceny ze strony opinii publicznej. W ciągu ostatnich trzech lat wydałam dwie książki, napisałam sztukę „ADHD i inne cudowne zjawiska” graną na terenie całej Polski, zagrałam wiodącą rolę w sztuce Czechowa, zrobiłam adaptację i wyreżyserowałam sztukę na podstawie reportaży Swietłany Aleksijewicz  „Czanobylska Modlitwa”. Nie ma powodów, żeby odczuwać moją sytuację zawodową, jako pasmo niepowodzeń.

 Dalej w ww. reportażu:

„A mobbing? Molestowanie? Zdarza się - w jej opinii - wszędzie. I w każdym środowisku należy je tępić”

To zdanie, słuszne przecież, pozostaje bez komentarza. W dalszym ciągu reportażu jednak jest następujące zdanie komentującego:

„Niepokojąco też brzmiały jej słowa [J Szczepkowskiej] o mobbingu i lobbingu tej grupy.”

Słowo „niepokojąco” podpowiada widzowi, że jest coś niewłaściwego w sugerowaniu istnienia takich zjawisk w środowiskach homoseksualnych i pozostaje w sprzeczności z ze zdaniem: „w każdym środowisku należy je tępić.”

[…]

Na końcu ww. reportażu tekst komentarza brzmi:

„Dlatego o aktorce złośliwi mówią, że to taki Wałęsa, ale z teatru. W ten sposób wypowiedzi Lecha Wałęsy­ byłego Prezydenta - stoczniowca i aktorki, wydają się być łudząco podobne tyko kulturą słowa nieco się różnią”.

Dla odbiorcy ma to oznaczać, że ja też chciałabym „posłać gejów na ostatnią ławkę w Sejmie” jak stwierdził w TVN 24 Lech Wałęsa. Według komentarza, odbiorca moich słów nie powinien się zwieść wiarygodnością moich wypowiedzi, bo to te same poglądy, tylko inaczej wypowiedziane. Reportaż ten został opublikowany po moich wielokrotnych zapewnieniach na antenie TVN i TVN 24, że moje poglądy na ten temat nie mają nic wspólnego z poglądami Lecha Wałęsy. Dodanie słów „złośliwi mówią” jest jedynie kruczkiem prawnym, mającym na celu odsunięcie ewentualnej odpowiedzialności stacji za publikowane słowa i ma charakter plotki, co w zderzeniu z konsekwencjami postrzegania tak mojej osoby, jest bezpośrednim działaniem na moją szkodę. Na antenie TVN 24 kilkakrotnie zrównano treść moich wypowiedzi do bulwersujących słów Lecha Wałęsy na temat miejsca, jakie powinny zajmować w Sejmie osoby homoseksualne. Równoległość a nawet identyczność moich intencji i intencji Lecha Wałęsy jest całkowicie niezgodna z prawdą i z moimi poglądami. Stacja TVN 24 bez najmniejszych skrupułów, nie zważając na moje argumenty, powiela publicznie mój fałszywy wizerunek, jako tożsamy z poglądami Lecha Wałęsy, co godzi w moje uczucia, poglądy i funkcjonowanie w społeczeństwie.

Na antenie TVN i TVN 24 wielokrotnie pojawiały się osoby komentujące moje rzekome wypowiedzi, jako porównywalne do zbrodni holokaustu lub zbrodni ludobójstwa Takiego porównania użył poseł Robert Biedroń, a jego wypowiedź zacytowano bez równoważącego taką wypowiedź komentarza Poprzednio stacja TVN 24 wielokrotnie komentowała wypowiedzi posłów na różne tematy, opatrując je równoważącym komentarzem. W zestawieniu z prawdziwą intencją mojego pierwotnego tekstu, tego rodzaju działanie na świadomość widza jest nadużyciem i naruszeniem mojej godności. Takie skojarzenia spowodowały dalsze publiczne pomówienia jak np. wywiad z Gazety Opolskiej z dn. 29-03-2013 (Gazeta Wyborcza - Opole nr 75 p.t) „Gej zajął miejsce Żyda” z prof. Marzanną Pogorzelską, gdzie moim słowom przypisano w konsekwencji „judaizację geja”, a co za tym idzie sprowadzono je do prowokowania nagonki. Narastanie tego typu komentarzy traktuję jako wynik dynamicznego i prowokacyjnego działania ze strony stacji TVN 24 i TVN i naruszenie mojej godności i poczucia bezpieczeństwa. Wpasowanie słów o lobbowaniu w klimat antysemityzmu, może generować silne emocje ze strony przeciwników o skrajnych poglądach. Tego rodzaju kontekst traktuję jako szczególnie sprzeczny z moim życiem i po stepowaniem, godzi w mój honor i drastycznie przekłamuje moje poglądy wobec opinii publicznej.


Linki

http://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/szczepkowska-taryfa-ulgowa-dla-gejow-powinna-sie-skonczyc,314420.html

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/homoseksualna-kula-sniezna,81987.html

http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/szczepkowska-jestem-daleka-od-homofobii,135494.html


ikonę strzałki w gore niebieski25