10 proces kwadrat

Proces z TVN- To proces o naruszenie dóbr osobistych związany z wypowiedzią red Andrzeja Morozowskiego , reportażem „ Spór o gejowskie lobby”, i innymi przekłamaniami moich wypowiedzi. Cały proces W Sądzie Rejonowym w Warszawie przeprowadziłam bez pomocy adwokatów. Wygrałam. TVN się odwołało i proces w Sądzie Apelacyjnym przegrałam . Korzystając z rady głównego sędziego tego procesu, złożyłam pozew do Sądu Najwyższego tym razem przy pomocy prawników bo prawo nie pozwala na samodzielne działania w SN. Cały pozew i pozostałe dokumenty można przeczytać w linku „ Publicystyka” Pod „ Proces z TVN. Całą sprawę można prześledzić też korzystając z linków podanych na końcu pozwu.


Pozew Sądowy przeciw Stacji TVN o naruszenie godności osobistej i naruszenie dóbr osobistych.
Wnoszę o orzeczenie, że Sąd:
1. nakazuje Pozwanemu złożenie oświadczenia o następującej treści:
„Wyrażamy ubolewanie z powodu naruszenia dóbr osobistych Pani Joanny Szczepkowskiej w audycjach emitowanych przez stacje TVN i TVN24 poprzez przypisywanie Pani Szczepkowskiej wypowiedzi, których nigdy nie wygłosiła ani nie napisała, w tym przypisywanie Pani Szczepkowskiej poglądów homofobicznych, oraz zrównywanie fałszywie przypisanych wypowiedzi Pani Szczepkowskiej do wypowiedzi o charakterze antysemickim. Przepraszamy tym samym za bezprawne naruszenia dobrego imienia oraz godności osobistej Pani Joanny Szczepkowskiej.
Zarząd TVN S.A. „
w następujących formatach:
1) oświadczenia pisemnego, stworzonego czarną czcionką Times New Roman o rozmiarze 14 na białym tle, zamieszczonego przez kolejne 48 godzin na tytułowej stronie portalu www.tvn24.pl. w części tej strony, która jest widoczna na ekranie przeciętnego komputera lub tabletu bez konieczności przewijania strony w żadnym kierunku,
2) oświadczenia pisemnego, stworzonego czarną czcionką Times New Roman o rozmiarze 14 na białym tle, zamieszczonego przez kolejne 48 godzin na tytułowej stronie portalu www.tvn.pl. w części tej strony, która jest widoczna na ekranie przeciętnego komputera lub tabletu bez konieczności przewijania strony w żadnym kierunku,

3) oświadczenia pisemnego, stworzonego czarną czcionką Times New Roman o rozmiarze 20 na białym tle, wyemitowanego przez 30 sekund na antenie TVN bezpośrednio po programie „Uwaga”, przy czym tekst oświadczenia powinien być przeczytany przez lektora podczas emisji oświadczenia,
4) oświadczenia pisemnego, stworzonego czarną czcionką Times New Roman o rozmiarze 20 na białym tle, wyemitowanego przez 30 sekund na antenie TVN24 bezpośrednio po programie „Fakty po Faktach”, przy czym tekst oświadczenia powinien być przeczytany przez lektora podczas emisji oświadczenia,
5) oświadczenia pisemnego, stworzonego czcionką Times New Roman o rozmiarze 14, podpisanego własnoręcznie przez wszystkich członków zarządu pozwanej, wysłanego listem poleconym na adres powódki.
2. zasądza od Pozwanego na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża kwotę 300 000 zł ( trzysta tysięcy złotych).
Poniżej dołączam artykuły i linki do programów, k1:óre wiążą się z moim pozwem. Niestety nie wszystkie programy zamieszczone są w Intemecie - tych dołączyć nie mogę. W moim pozwie znajdują się dowody manipulacji o różnej wadze, jednak wszystkie one składają się na obraz, z którym od długiego już czasu nie mogę się pogodzić a który wywołał nieprzyjazny klimat środowisk mniejszościowych i wszystkich innych związanych z liberalnymi poglądami. Według moich doświadczeń osoby te wyciągają wnioski w mojej sprawie jedynie na podstawie obrazu jaki przedstawiły stacje TVN i TVN 24 i ich dynamicznych, niezgodnych z prawdą komentarzy. Oskarżam stację o działanie na szkodę moich dóbr osobistych i naruszenie godności osobistej.
Do akt sprawy dołączam kopię podziękowania Towarzystwa przeciw homofobii podpisane przez Roberta Biedronia w roku a dotyczące mojego felietonu „Kochani rodzice Sławka”.

Uzasadnienie
Na początku marca 2013 l' zostałam zaproszona do programu „TVP Kultura” stacji TVP, gdzie przed rozpoczęciem emisji, aktor Grzegorz Małecki zwierzył mi się z poczucia niesprawiedliwej oceny ze strony Macieja Nowaka - autora felietonu pt. „Szczęściem pederasta”, zamieszczonego w Przekroju. Felieton był reakcją na wywiad, jakiego aktor Grzegorz Małecki udzielił w piśmie Rzeczpospolita pt. „Na scenie musi być mokro i czerwono”. W tym wywiadzie ocenił w sposób żartobliwy klimat współczesnego teatru w Polsce, mówiąc między innymi: „dobrze, jeśli w czasie prób na widowni siedzi dwóch gejów”. Maciej Nowak w swoim felietonie skrytykował takie postrzeganie środowiska Grzegorz Małecki w rozmowie ze mną był bardzo przejęty rozprzestrzeniającym się szybko ocenom, które wyniknęły z felietonu Macieja Nowaka. Mówił, że jest posądzany o homofobię, że ma poczucie nagonki i prosił mnie o przyjrzenie się obu tekstom, których jeszcze nie znałam. W programie, do którego zostaliśmy oboje zaproszeni, ten temat miał być poruszony przez prowadzącą dziennikarkę, ale zabrakło czasu. Po skończonym nagraniu Grzegorz Małecki jeszcze raz poprosił mnie o wnikliwe przyjrzenie się tej sprawie, a ja miałam wrażenie, że jest zawiedziony tym, że nie mógł publicznie odnieść się do komentarzy na swój temat Wyszłam, więc ze studio przekonana, że jego prośba związana jest z nadzieją na komentarz z mojej strony. Wielokrotnie odnosiłam się do wielu środowiskowych problemów w przestrzeni publicznej, dlatego jego prośbę zrozumiałam jako jedną, z jakimi się spotykam. Po powrocie przeczytałam oba teksty i liczne komentarze intemautów. Tekst Macieja Nowaka bardzo mnie zbulwersował i przekonał, że autor nadużył przestrzeni felietonu dla przekłamania intencji Grzegorza Małeckiego, działając zdecydowanie na jego szkodę. Ponieważ Maciej Nowak używał w tekście argumentu, że Grzegorz Małecki jest synem aktorki i powinien znać środowisko homoseksualne, więc jako córka aktora tym bardziej poczułam się w prawie odpowiedzieć na ten felieton. Uznając, że sprawa jest środowiskowa, nie chciałam robić szeroko zakrojonej dyskusji, nie opisałam jej w swoim stałym felietonie w „Wysokich Obcasach”, ale wysłałam odpowiedź na portal e- teatr, gdzie często zdarza mi się w ten sposób reagować na problemy związane z teatrem. W tekście zatytułowanym „Homo dzieciństwo” opowiedziałam o swoich dobrych kontaktach z mistycznym środowiskiem ludzi homoseksualnych, w których towarzystwie spędziłam dzieciństwo. Pragnę zaznaczyć, że wielokrotnie pisałam teksty dotyczące ludzi homoseksualnych, zwłaszcza młodych, działałam na rzecz istnienia miejsc, gdzie kultura tych środowisk może znaleźć swój wyraz, oczywiście w ramach prawa i nienaruszania dobra publicznego.
W tekście „Homo dzieciństwo” w odpowiedzi na zarzuty Macieja Nowaka w stosunku do wypowiedzi Grzegorza Maleckiego o „dwóch gejach na widowni” napisałam, że „Dyktat środowisk homoseksualnych musi się spotykać z odporem tak jak pary gejowskie muszą się doczekać praw małżeńskich”.. Miałam na myśli to, że zjawisko opiniotwórczości tych środowisk może się spotkać ze zjawiskiem kontrującym. Rozumiałam przez to, że każde zjawisko spotyka się z odporem, choćby w formie żartobliwego komentarza Używając słowa „dyktat” rozumiałam je jako próby narzucania swoich opinii, a nie jako „dyktaturę” czyli stan zniewolenia. Zwracam uwagę, że w późniejszych komentarzach, nawet przedstawiciele środowisk homoseksualnych mówili o wielowiekowej tradycji takiego zjawiska jak opiniotwórczość środowisk homoseksualnych.
W swoim tekście „Homo dzieciństwo” nawiązałam do często podawanych publicznie sugestii, że w Watykanie istnieje homoseksualne lobby. Z tego powodu napisałam: „homoseksualne lobby istnieje nie tylko w Watykanie”.
Pisząc „homoseksualne lobby istnieje nie tylko w Watykanie” miałam na myśli to, że zjawisko takiego opiniotwórczego lobby dotyczy wielu środowisk, choć bez skrępowania mówi się tylko o tym jednym, nie potępiając żadnego z padających określeń i nie komentując go jako przejawu homofobii.
Wysyłając tekst „Homo dzieciństwo” na portal e- teatr, nie miałam żadnej innej intencji jak tylko zabranie głosu w dialogu publicznym Macieja Nowaka i Grzegorza Małeckiego. Po jednym dniu jednak od ukazania się tego tekstu, stacja TVN 24 podała jako jedną z pierwszych wiadomości nieprawdziwą informację: „Joanna Szczepkowska twierdzi, że w polskim teatrze panuje gejowskie lobb” - nie jest to prawdopodobnie dokładny cytat tej wiadomości, ale taki był jej sens, podany również na informacyjnym pasku. Nie był to jednak cytat ani intencja moich słów. Tego samego dnia wieczorem w programie TVN 24 „Jeden na jeden” dziennikarz Andrzej Morozowski określił moje wypowiedzi jako generujące poglądy podobne do tych, że „Żydzi są winni holokaustu”. Takie porównanie w przestrzeni publicznej, uważam za haniebne i podważające moją godność osobistą. Jestem jedną z sygnatariuszy listu oprotestowującego tego rodzaju opinie. Jestem osobą szczególnie uwrażliwioną na ofiary masowych zbrodni, czemu dawałam wielokrotnie wyraz w swoich felietonach, jak również przez swoją obecność na uroczystościach związanych z pamięcią o nich. To, co napisałam na środowiskowym portalu, nie ma żadnego odniesienia do takich zjawisk. Ocena siły opiniotwórczej jakiegokolwiek środowiska, nie może być w moim odczuciu porównana do masowej zbrodni. Porównanie zdania: „dyktat gejowski musi się spotkać z odporem tak jak pary gejowskie muszą się doczekać paw małżeńskic” ani zdania: „nie tylko w Watykanie jest homolobby” do zdania: "Żydzi sami są winni holokaustu ", narusza w moim odczuciu granice interpretacji a w sposób szczególnie bolesny moje poglądy i zakłamuje moje dotychczasowe miejsce w życiu publicznym Sugerowanie takiego kontekstu, powoduje skojarzenia mojej osoby z frakcjami, które są mi zdecydowanie obce. Moje przekonanie jakie wyartykułowałam w programie „Babilon” co do konieczności o przeproszenia mnie za tak drastyczne porównanie, spotkała się z milczeniem ze strony stacji TVN .

W programie „Uwaga” emitowanym na antenie TVN w dn. 05.05.2013r poświęconym mojej osobie w formie wywiadu, który według umowy z dziennikarzem był przeze mnie autoryzowany, już po emisji, inny dziennikarz zwrócił się do kamery informując: „Joanna Szczepkowska nadal uważa, że „aktorzy heteroseksualni mają w teatrze gorzej niż homoseksualni”. Nigdy i nigdzie nie użyłam takiego sformułowania. Mam powody sądzić, że zgodnie z formułą programu „Uwaga” powyższe zdanie nie jest swobodną wypowiedzią tego dziennikarza, a jedynie tekstem redagowanym przez wydawcę. Słowa te, wypowiedziane poza moja wiedzą, obecnością i możliwością riposty, są całkowicie nieprawdziwe i wypaczające moje poglądy, które starałam się wyjaśnić w trakcie programu. Ponieważ nagranie wywiadu trwało trzy i pół godziny a jego emisja ok. dwudziestu minut, nie wszystkie moje wypowiedzi wstały wyemitowane. Nigdy nie powiedziałam, nie uważałam i nigdzie nie napisałam, że „aktorzy heteroseksualni mają w teatrze gorzej niż homoseksualni”. Powiedzenie, że „nadal tak uważam” jest więc nie tylko nieprawdą, ale też pomówieniem bez możliwości obrony. W internetowym zapisie tej rozmowy dodatek komentujący wstał wykasowany. Był natomiast powtórzony przy okazji drugiej emisji programu, mimo mojego tekstu na stronie Internetowej, odżegnującego się od takiego stanowiska W żadnym fragmencie wywiadu nie odnosiłam się do zjawiska „lobby” jako do skutecznie działającej mafii, która blokuje działania osób o innej orientacji seksualnej. Taki pogląd jest mi przypisywany przez ww. stację. Wpływa to w sposób rażący i niesprawiedliwy na ocenę mojej osoby szczególnie w społeczności internetowej gdzie zarówno komentarze przychylne jak i negatywne wynikają z fałszywego wizerunku jaki powstał na skutek komentarzy ww. stacji.
TVN 24 wyemitował reportaż pt. „Spór o gejowskie lobby”, teraz dostępny w Internecie. Reportaż zaczyna się słowami:
,,(Joanna Szczepkowskaj .. wiedziała, że takimi słowami wywoła burzę i wywołała”.
Zdanie to sugeruje, że moją intencją była publiczna debata na temat „gejowskiego lobby” bądź zwrócenie uwagi na swoją osobę „Burzę” tę wywołała TVN, dynamizując nieproporcjonalnie do intencji moją wypowiedź. Zapraszana do kolejnych programów w tej stacji jak np. „Kropka nad I” odpowiadałam na pytania, które wyjęte z kontekstu zostały użyte w ww. reportażu. Moja obecność w tych programach nie była moją inicjatywą, a jedynie przyjęciem zaproszenia .W moim postepowaniu dotyczącym tej sprawy, nie było żadnych symptomów chęci szokowania, nawoływania do akcji lub wychodzenia przed szereg w sprawie gejowskiego lobby. Twierdziłam tylko i twierdzę nadal, że polskie społeczeństwo jest gotowe na to, żeby swobodnie komentować postępowanie środowisk homoseksualnych. Blokowanie wypowiedzi choćby żartobliwych przez umieszczanie się na pozycji uciśnionej mniejszości, uważam za emocjonalny szantaż. Tylko to było treścią i intencją moich publicznych wypowiedzi, a w żadnym wypadku nie było nią wywołanie szerokiej publicznej debaty. Została ona sprowokowana przez dziennikarzy TVN.
W ww. reportażu autor wykorzystał w montażu moje słowa z programu „Kropka nad I”, „jak nie jesteś gejem to masz gorzej" sugerując, że dotyczą one sytuacji w teatrze. Te słowa natomiast padły we fragmencie rozmowy o klimacie wśród młodych ludzi, pragnących robić kariery w dużych firmach i nie były moją oceną sytuacją a jedynie cytatem rozmów przedstawicieli młodego pokolenia. Powyższe słowa wstały zmontowane w kontekst komentarza o teatrze, zupełnie zmieniającego sens mojej wypowiedzi.
Dalej w ww. reportażu:
„Aktorka Joanna Szczepkowska zaskoczyła w poniedziałkowej „Kropce nad I” mówiąc, że w jej branży lepiej być gejem, bo to oni dostają teraz rolę”.
Nigdy i nigdzie nie powiedziałam takich słów. Wielokrotnie natomiast tłumaczyłam w tej stacji i w stacji TVN, że „lobby”, to pozyskiwanie innych dla obrony własnych interesów i nie ma nic wspólnego z
blokowaniem pracy osób o innej orientacji seksualnej. Mimo moich tłumaczeń na antenie TVN i TVN 24, przedstawiono słowa nigdy nieużyte przeze mnie, jako cytat mojej wypowiedzi.
Dalej w komentarzu ww. reportażu:
„Szczepkowska, mocno skonfliktowana z pewnym reżyserem-gejem, twierdzi, że jeśli ktoś nie jest gejem, to nie gra w spektaklach.”
Nigdy i nigdzie nie powiedziałam: „jeśli ktoś nie jest gejem to nie gra w spektaklach”. Byłaby to wypowiedź absurdalna, ponieważ w spektaklach grają też kobiety, a ja sama nie zawsze orientuję się, kto z moich kolegów, z którymi gram jest gejem, a kto nie. „Lobby” nie jest tożsame z zagarnianiem rynku pracy. Jest tożsame z działaniem opiniotwórczym. Wypowiedź Grzegorza Małeckiego, która zapoczątkowała cały proces dyskusji, dotyczyła gejów na widowni, a nie na scenie. Słowa, „jeśli ktoś nie jest gejem to nie gra w spektaklach” zostały kłamliwie użyte, jako cytat mojej wypowiedzi.
„Szczepkowska, mocno skonfliktowana z pewnym reżyserem-gejem”
Taki komentarz ma na celu nieprawdziwą sugestię, że publikując tekst „Homo dzieciństwo” miałam ukrytą intencję prywatnej zemsty na osobie homoseksualnej. W części tekstu „Homo dzieciństwo” omawiającej zjawisko „lobby”, odniosłam się do wypowiedzi reżysera, który swój homoseksualizm zawsze na próbach podkreślał. W sytuacji konfliktowej na zebraniu aktorów powiedział do mnie: „Będziesz coraz bardziej martwa i coraz bardziej niepotrzebna” Oczywiście można powiedzieć, że jego poczucie środowiskowej siły nie ma nic wspólnego z orientacją seksualną a jedynie z siłą talentu. Pisząc to w kontekście tematu „lobby”, miałam jednak na myśli groźbę „bycia martwą” wynikającą w moim odczuciu ze świadomości siły opiniotwórczej tego środowiska i podałam tę wypowiedź jako przykład poczucia zagrożenia W proporcjach mojego tekstu to zdanie jest tylko sygnałem, a nie istotą mojej wypowiedzi. TVN 24 powołuje się jak rozumiem na mój happeningowy gest na premierze spektaklu „Ciało Simon” gdzie przekroczyłam ramy spektaklu, dokonując niespodziewanie własnej interpretacji słów „tu jeszcze dalej możesz iść”. Dziennikarze stacji TVN 24 i TVN kilkakrotnie mieli okazję do rozmowy na ten temat i wiedzą dobrze, że mój konflikt z reżyserem nie dotyczył w najmniejszym stopniu jego orientacji seksualnej. Nigdzie w komentarzach ww. stacji dotyczących mojego czynu, ten aspekt nie był poruszany, bo oczywiste jest, że miało to związek z formą pracy, jaką ten reżyser i teatr proponował. Konflikty na terenie teatru zdarzają się często, także i mnie i nie mają nic wspólnego z orientacją seksualną. Jestem gotowa wymienić równie silne konflikty w tym samym czasie z osobami orientacji heteroseksualnej. Publikując tekst "Homo dzieciństwo" miałam na celu wypowiedź w sprawie dwóch tekstów: Wywiadu z Grzegorzem Małeckim „Na scenie ma być mokro i czerwono” i felietonu Macieja Nowaka p.t. „Szczęściem pederasta”. Powyższe słowa są użyte świadomie w celu wypaczenia moich intencji. Sugerują, że mogłabym wywołać publiczne poruszenie mając ukryte osobiste powody. Nigdy w swoim życiu nie powodowałam się takimi pobudkami a tego rodzaju niesprawiedliwa sugestia bez możliwości riposty, narusza moje poczucie godności i wiarygodność mojej osoby.
Dalej w ww. reportażu:
„W teatrach jest mobbing, wszechmocne i wszechobecne lobby- tak twierdzi aktorka”
W żadnym z moich tekstów ani wypowiedzi nie użyłam słów „wszechmocne i wszechobecne lobby” w stosunku do sytuacji w teatrze. Podkreślałam zawsze, że jako prezes ZASP, w sytuacjach mobbingowych w środowisku, starałam się pomóc w drastycznych sprawach dotyczących osób heteroseksualnych. Nie mogłam więc mówić o „wszechmocnym” lobby homoseksualnym, bo według moich przekonań „moc mobbingu” jest po obu stronach. Taki komentarz drastyczne przekłamuje moje poglądy i intencje wypowiedzi.
Dalej w ww., reportażu:
„Na aktorkę - za te słowa - spadają gromy. Że przesadziła; że szuka mitycznego lobby; że wini innych za własne niepowodzenia.”

TVN 24 nie podaje źródła ani nazwisk osób, które mówią o moich niepowodzeniach. Komentarz ma zasugerować widzom taki stan rzeczy. Sugeruje a przez to sprowadza powód moich wypowiedzi do osobistych frustracji i złej sytuacji zawodowej, nie równoważąc komentarza informacjami o moich dokonaniach. Sugerowanie opinii publicznej, że mogę wywołać tak drażliwy temat z niskich osobistych pobudek, narusza moje poczucie godności i naraża na wyjątkowo niesprawiedliwe oceny ze strony opinii publicznej. W ciągu ostatnich trzech lat wydałam dwie książki, napisałam sztukę „ADHD i inne cudowne zjawiska” graną na terenie całej Polski, zagrałam wiodącą rolę w sztuce Czechowa, zrobiłam adaptację i wyreżyserowałam sztukę na podstawie reportaży Swietłany Aleksijewicz „Czanobylska Modlitwa”. Nie ma powodów, żeby odczuwać moją sytuację zawodową, jako pasmo niepowodzeń. Dziennikarze stacji TVN kilkakrotnie odmówili osobom zajmującym się promocją, informacji i rozmów ze mną, na temat zaistniałych dokonań artystycznych w programach temu poświęconych. Siłą rzeczy więc, stacje te przyczyniają się do mojego wizerunku osoby nie mającej dokonań w swoim zawodzie, co jest niezgodne z prawdą. Oczywiście stacja nie ma takiego obowiązku, a moje roszczenia sądowe nie dotyczą tego faktu, jednak dotyczą sugerowania widzom w ww reportażu braku sukcesów zawodowych, jako przyczyny frustracji i wypaczonego obrazu rzeczywistości. Taki obraz mojej osoby jest całkowicie niezgodny z prawdą i godzi w moje poczucie zawodowej godności. Dalej w ww. reportażu:
To bardzo dobra aktorka, która straciła poczucie rzeczywistości - mówi Krzysztof Mieszkowski, Dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu.
Opublikowanie takiej wypowiedzi sugeruje widzowi utratę równowagi psychicznej osoby omawianej. Nie daje jednak możliwości ustosunkowania się do tej wypowiedzi przez bohaterkę reportażu, bądź kogokolwiek, kto równoważąco odniósłby się do oceny mojej osoby. Pan Krzysztof Mieszkowski wybrany do skomentowania moich wypowiedzi nie jest osobą obiektywną. Od lat, pozostaje w pozycji do moich poglądów. W ww. reportażu pan Krzysztof Mieszkowski informuje widzów o mojej niewiarygodności z powodu „utarty poczucia rzeczywistości”. Tego rodzaju sugestia grozi; generowaniem sytuacji, w której wypowiadanie własnych sądów kwitowane będzie publicznym pomówieniem o brak równowagi psychicznej, bez możliwości obrony. Zwracam uwagę, że nie jestem politykiem ani posłem, więc moja przestrzeń do publicznej wypowiedzi jest uzależniona wyłącznie od „woli mediów”, a moją obecnością i szansą na odpowiedź, można manipulować do woli. Pozostawienie takiej wypowiedzi bez komentarza odczuwam jako sugestię szczególnie rażącą w moje dobro osobiste.
Dalej w ww. reportażu:

- Przekonanie, że polskim teatrem, czy w polskim życiem publicznym kieruje jakaś ukryta mafia gejowska jest jakimś skandalem, jest śmieszne i humorystyczne - dodaje.
Nigdy i nigdzie nie powiedziałam, że polskim życiem teatralnym czy publicznym kieruje mafia gejowska. Maciej Nowak w programie TVP „Kultura głupcze” określił teatralne środowiska gejowskie, jako "terrorystów". Myślę, że takie słowa są o wiele bardziej agresywne i oskarżające, niż słowo „lobby”, a jednak ani stacja TVN 24 ani stacja TVN nigdy nie podały tego, jako istotnej i obrazoburczej wiadomości.
Dalej w ww. reportażu:
Emiian Kamiński wypowiedzi swojej - jak mówi, przyjaciółki - oceniać nie chce. Nie przesądza, że była homofobiczna, czy niewłaściwa. Ale sam, by jej nie powtórzył. Uważa, że była niepotrzebna.- Czy jest jakieś lobby? Ja czegoś takiego w swoim teatrze nie odczuwam - zaznacza Kamiński.
Autorzy reportażu sugerują, że nawet przyjaciel odżegnuje się od wypowiedzi bohaterki reportażu. Moje relacje z Emilianem Kamińskim sprowadzają się do sms-owych życzeń świątecznych. Poproszona przez program „Uwaga”, wypowiedziałam się na temat mojego kolegi ze studiów najżyczliwiej jak umiałam. Nie spotykamy się jednak nigdy towarzysko, nie wymieniamy poglądów, nie mówiąc już o przyjaźni. Niezależnie od tego trudno osądzić, na jakie pytanie w reportażu odpowiada Emilian Kamiński i czy jest dokładnie poinformowany o treści moich wypowiedzi i treści teksów, z którymi polemizuję, bo w ww. materiale nie ma emitowanych pytań, jakie zadano osobie, która się wypowiada.
Dalej w ww. reportażu:
„Podobnie mówi też łódzka aktorka, Aleksandra Mikołajczyk. - Nie spotkałam się bezpośrednio z takimi sytuacjami - podkreśla. i dodaje, że na pewno nie ze strony gejów. A mobbing? Molestowanie? Zdarza się - w jej opinii - wszędzie. I w każdym środowisku należy je tępić.
Nie wiadomo, jakie „sytuacje” ma pani Aleksandra Mikołajczyk na myśli, bo reportaż nie ujawnia pytań zadanych poza ekranem. Nie można, więc zorientować się, czy pytanie rzeczywiście dotyczyło dokładnie zacytowanych moich wypowiedzi.
Dalej w ww. reportażu:
„A mobbing? Molestowanie? Zdarza się - w jej opinii - wszędzie. I w każdym środowisku należy je tępić”
To zdanie, słuszne przecież, pozostaje bez komentarza. W dalszym ciągu reportażu jednak jest następujące zdanie komentującego:
„Niepokojąco też brzmiały jej słowa [J Szczepkowskiej] o mobbingu i lobbingu tej grupy.”
Słowo „niepokojąco” podpowiada widzowi, że jest coś niewłaściwego w sugerowaniu istnienia takich zjawisk w środowiskach homoseksualnych i pozostaje w sprzeczności z ze zdaniem: „w każdym środowisku należy je tępić.”

W dalszym ciągu ww. reportażu:
O co zatem chodziło Szczepkowskiej? Być może o nagłośnienie jakiegoś problemu. Być może o naruszenie tabu. Ale - jak zaznacza profesor Ireneusz Krzemiński, socjolog - własne spostrzeżenia umieściła w kontekście jednego spostrzeżenia, jednej grupy. A to nic innego jak stereotypy.
Moja odpowiedź na felieton Macieja Nowaka „Szczęściem pederasta” nie miało żadnego związku z jakimkolwiek „jednym spostrzeżeniem”. Publikowanie tak wypreparowanej wypowiedzi ma na celu publiczne wypaczenie moich intencji. Jak we wszystkich poprzednich wypadkach, na wizji nie pada pytanie zadane przez dziennikarza, nie wiadomo więc, jak zostało sformułowane.

Na końcu ww. reportażu tekst komentarza brzmi:
„Dlatego o aktorce złośliwi mówią, że to taki Wałęsa, ale z teatru. W ten sposób wypowiedzi Lecha Wałęsy¬ byłego Prezydenta - stoczniowca i aktorki, wydają się być łudząco podobne tyko kulturą słowa nieco się różnią”.
Dla odbiorcy ma to oznaczać, że ja też chciałabym „posłać gejów na ostatnią ławkę w Sejmie” jak stwierdził w TVN 24 Lech Wałęsa. Według komentarza, odbiorca moich słów nie powinien się zwieść wiarygodnością moich wypowiedzi, bo to te same poglądy, tylko inaczej wypowiedziane. Reportaż ten został opublikowany po moich wielokrotnych zapewnieniach na antenie TVN i TVN 24, że moje poglądy na ten temat nie mają nic wspólnego z poglądami Lecha Wałęsy. Dodanie słów „złośliwi mówią” jest jedynie kruczkiem prawnym, mającym na celu odsunięcie ewentualnej odpowiedzialności stacji za publikowane słowa i ma charakter plotki, co w zderzeniu z konsekwencjami postrzegania tak mojej osoby, jest bezpośrednim działaniem na moją szkodę. Na antenie TVN 24 kilkakrotnie zrównano treść moich wypowiedzi do bulwersujących słów Lecha Wałęsy na temat miejsca, jakie powinny zajmować w Sejmie osoby homoseksualne. Równoległość a nawet identyczność moich intencji i intencji Lecha Wałęsy jest całkowicie niezgodna z prawdą i z moimi poglądami. Stacja TVN 24 bez najmniejszych skrupułów, nie zważając na moje argumenty, powiela publicznie mój fałszywy wizerunek, jako tożsamy z poglądami Lecha Wałęsy, co godzi w moje uczucia, poglądy i funkcjonowanie w społeczeństwie.
Na antenie TVN i TVN 24 wielokrotnie pojawiały się osoby komentujące moje rzekome wypowiedzi, jako porównywalne do zbrodni holokaustu lub zbrodni ludobójstwa Takiego porównania użył poseł Robert Biedroń, a jego wypowiedź zacytowano bez równoważącego taką wypowiedź komentarza Poprzednio stacja TVN 24 wielokrotnie komentowała wypowiedzi posłów na różne tematy, opatrując je równoważącym komentarzem. W zestawieniu z prawdziwą intencją mojego pierwotnego tekstu, tego rodzaju działanie na świadomość widza jest nadużyciem i naruszeniem mojej godności. Takie skojarzenia spowodowały dalsze publiczne pomówienia jak np. wywiad z Gazety Opolskiej z dn. 29-03-2013 (Gazeta Wyborcza - Opole nr 75 p.t) „Gej zajął miejsce Żyda” z prof. Marzanną Pogorzelską, gdzie moim słowom przypisano w konsekwencji „judaizację geja”, a co za tym idzie sprowadzono je do prowokowania nagonki. Narastanie tego typu komentarzy traktuję jako wynik dynamicznego i prowokacyjnego działania ze strony stacji TVN 24 i TVN i naruszenie mojej godności i poczucia bezpieczeństwa Wpasowanie słów o lobbowaniu w klimat antysemityzmu, może generować silne emocje ze strony przeciwników o skrajnych poglądach. Tego rodzaju kontekst traktuję jako szczególnie sprzeczny z moim życiem i po stepowaniem, godzi w mój honor i drastycznie przekłamuje moje poglądy wobec opinii publicznej.
Przed moim wywiadem na antenie stacji TVN „Dzień dobry TVN”, osoby zajmujące się organizacją programu informowały mnie, że nie mogą znaleźć nikogo, kto w materiale filmowym mógłby mnie obronić. Piszę o tym dlatego, że stacja może bronić się twierdząc, że chciała umieścić materiał obiektywny, ale okazało się to niemożliwe. Poinformowałam pracownika TVN, że nie mogę im pomóc, ponieważ nikogo z przyjaznych mi osób nie mogę stawiać przed tak ryzykownym zadaniem i prosić o lojalność, której konsekwencje są tak daleko idące jak w moim przypadku. Nie mogłam też wskazać takich osób, ponieważ wbrew komentarzom stacji nie chciałam „wywołać burzy”, ani publicznej debaty, nie byłam, więc przygotowana na zbieranie dowodów poparcia Zaznaczam, że nigdy w żadnej ze spraw, które za moją przyczyną stały się kontrowersyjne i publiczne, nie szukałam pomocy wśród kolegów, wychodząc z założenia, że nie każdy ma siłę na to, żeby swoje spostrzeżenia artykułowane prywatnie, ujawniać w przestrzeni publicznej. Niezależnie od tego istnieje obawa, że stacja TVN nie mogła znaleźć nikogo, kto pozytywnie odniósłby się do tego, co napisałam, ponieważ nie dostarczyła tym osobom prawdziwych materiałów, a jedynie swoją wersję i interpretację. Pragnę zaznaczyć, że ja sama zagadnięta o poglądy w takiej formie, odmówiłabym solidaryzowania się z nimi.

Wysoki Sądzie
Zdecydowałam się na pozew w stosunku do ww. stacji a nie w stosunku do konkretnych dziennikarzy, bo w moim przekonaniu nie są to przypadkowo zaistniałe w tym samym czasie opinie poszczególnych osób, a realizacja linii przyjętej przez pracodawców co przenosi się na działania ww. stacji. Spreparowane i oszczercze komentarze w stosunku do mnie, godzą w mój honor i poczucie godności. Staram się uczestniczyć w życiu publicznym naszego kraju, ponieważ nie jest mi ono obojętne. Wielokrotnie dawałam dowody swoich liberalnych poglądów. Tym samym wnoszę o przeprowadzenie procesu sądowego przeciw stacji TVN o naruszenie godności osobistej i naruszenie dóbr osobistych. Wnoszę o zadośćuczynienie finansowe, w sumie 300 000 złotych (trzysta tysięcy złotych), które w całości mam zamiar przeznaczyć na działalność Czerwonego Krzyża.
Dziękuję za przejęcie pozwu

Joanna Szczepkowska


Potem TVN posłało „ Odpowiedź na pozew” a ja odpowiedziałam na tę odpowiedź

To pierwszy pozew. Poskutkował wygranym procesem, w którym brałam udział sama, bez pomocy adwokata. TVN złożył apelację. Proces apelacyjny przegrałam ze zdaniem odrębnym jednego z trzech sędziów. Powiedział, ze powinnam złożyć sprawę do Sądu Najwyższego. Złożyłam tym razem z pomocą prawników, bo SN nie przyjmuje spraw samodzielnych. Teraz czkam na dalszy ciąg.
Reszta w opracowaniu
ikonę strzałki w gore niebieski25